środa, 23 marca 2016

Przyszłość finansowa - zalążki rentierskie.

      Przyszłość finansowa, a plany na przyszłość życia. Jestem przekonany, że każdy człowiek stawia przed sobą pytanie o podobnie brzmiącej treści, a zasadniczym przesłaniu, co będzie kiedy skończę pracować i przejdę na państwowe świadczenie - najczęściej emerytalne.


     Nie od dziś wiadomo, że finanse w każdym gospodarstwie domowym stanowią istotną część jego funkcjonowania - a jeżeli tak nie jest to jest to bardzo duży błąd. 

     Dlaczego finanse, a nie zdrowie, którego przecież kupić nie można. Dla mnie sprawa jest dość logiczna, zdrowie to wynik genów ("statystyka", która przekazuje nam predyspozycje do pewnych problemów zdrowotnych), sposobu życia (sport, brak używek itp) oraz odżywania (zdrowa urozmaicona dieta). Finanse natomiast są całkowicie zależne od naszych decyzji świadomych lub nie, ale zależne. W zdrowiu można funkcjonować łamiąc wszelkie zasady wg, których zachowuje się świadomy posiadacz swojego organizmu ale funkcjonowanie bez zabezpieczenia finansowego - jakie by ono nie było to już jest większy problem. 
     Nie oszukujmy się wszyscy lubimy pieniądze - jedni bardziej inni mniej. Jednakże to pieniądze dają możliwość realizacji w zasadzie wszystkiego (z wyjątkiem pewnych aspektów zdrowia) oraz, co najważniejsze dają możliwość posiadania większej ilości czasu.

     Czym zatem jest moim zdaniem przyszłość finansowa w ujęciu długoterminowym - jest to planowane akumulowanie kapitału finansowego w różnej formie, który zabezpieczy nas na pewnym etapie życia poprzez podniesienie jego standardu i jakości, czyli bez konieczności rezygnacji lub wyboru - m.in. kupię leki albo jedzenie, możliwość wyjazdu na urlop, oddaniu się realizacji swoich marzeń - hobby i tak dalej. Ten ostatni punkt najbardziej jest mi bliski, albowiem jeżeli będę mógł się oddać w pełni realizacji swojego hobby to będzie to wynik tego, iż zabezpieczę swoją najbardziej dojrzałą część życia jako potencjalnego seniora w sposób wystarczający aby oddalić troski dnia codziennego na dalszy plan i po prostu w pełni modelowo wykorzystać czas wg statystyk przewidziany dla długości mojego życia.

     Stawiam sobie pytanie w takim miejscu dlaczego ja mam o tym pisać - przecież blogów, artykułów, książek i wszelakich różnych treści o identycznej, podobnej czy zbliżonej tematyce jest niezliczona ilość, a jednak uważam, że obrany cel przez swoje gospodarstwo domowe może zainspirować kogoś innego albo zmusić do zadania sobie pytania - ale jak to będzie za 30 lat lub 40 lat? A stawianie pytań jak w każdej dziedzinie życia jest punktem zwrotnym w rozumowaniu pewnych problemów lub zagadnień życiowych. Pytam więc myślę, a jak myślę tzn. że modeluję potencjalnie możliwości i szukam najlepszego rozwiązania dla swoich idei.  
Wracając do sedna dlaczego mam o tym pisać albowiem zbliżam się do 10 lat kiedy z Żoną (wtedy jeszcze z dziewczyną) podjęliśmy pewną decyzję, która w sposób bezpośredni przełożyła się na kolejne decyzje finansowe, a co ważniejsze dała bezcenne doświadczenie w młodym wieku. Decyzja ta złączyła nas jeszcze przed złączeniem cywilnym na 30 lat ;) kupiliśmy apartament w Kołobrzegu. Co najważniejsze kupiliśmy go jeszcze przed ścisłym boomem cenowym na nieruchomościach.

W obecnym poście pominę szczegółowe dane, przykładowe obliczenia i tym podobne dane analityczne - celowo albowiem nie w tym rzecz. Zależy mi na ukazaniu głównego problemu. Większość osób (społeczeństwa) ma bardzo negatywny stosunek do kredytów na mieszkania, bo jak przecież można wiązać się z bankiem na 30 lat. Jako przykład najczęściej pada kredyt we frankach - w tym przypadku zawsze odpowiadam to samo - każdy był świadomy ryzyka walutowego - czyli zmian kursu na plus i na minus w stosunku do kursu bazowego z dnia uruchomienia kredytu - jeżeli było inaczej tzn. że powinien otrzymać żadnego kredytu - zmienność kursów walut jest oczywista i nie da się jej nie zauważyć w perspektywie długoletniej - oczywiście jak kurs spadał to nikt nie widział, że jest zmienny, ale jak już trzeba płacić więcej niż w złotówkach to wtedy jest zmienny. Mam jednak jeden punkt, który omówię przy okazji i moim zdaniem bardzo istotny dla osób borykających się z kredytem we frankach, gdzie bank zmusza do wskazania dodatkowego zabezpieczenia.
Wskakując do głównego wątku - długoterminowe kredyty mieszkaniowe są na nie, ale z drugiej strony większość osób bierze kredyty konsumpcyjne na wszelkiego rodzaju dobra, debety w kontach, karty kredytowe i to nie jest kłopot ani negatywnie odbierane.

30 lat z punktu widzenia statystycznego życia to około 35% jego trwania ale jeżeli zobowiązanie powstanie w okolicach jego 30-35% to nadal pozostaje około 30-35% jego długości wolne od długoterminowego zobowiązania. Jednak otrzymujemy na co pracowaliśmy przez 35% czasu - dodatkowy aktyw finansowy - przyszłość finansową.
Co dają nam takie aktywa finansowe - w tym przypadku konkretna nieruchomość - przyjmijmy o wartości x. Możliwości jest wiele - możemy dokonać sprzedaży - otrzymamy jednorazowy zastrzyk gotówki, który możemy przeznaczyć na wszystko czego zapragniemy, odwrócić hipotekę lub wynająć - ba można odwrócić hipotekę i wynająć :) - owszem wtedy nie otrzymamy jednorazowej gotówki o wartości x skorygowanej o inflację i stan rynku nieruchomości, ale otrzymamy coś co uważam za bardziej cennego - potencjalny stały comiesięczny dopływ gotówki - będący uzupełnieniem naszych świadczeń - do pensji (jeżeli nie posiadamy wieku emerytalnego) lub do emerytury. Tak wiem, że tym trzeba się zajmować, że jest ryzyko, że to, że tamto mówiąc obrazowo - ale bez ryzyka i braku zaangażowania to możemy liczyć, że państwo o nas zadba, a jak zadba to każdy powinien to dobrze wiedzieć - czyli w sposób niewystarczający z naszymi oczekiwaniami.
Każdy zgodzi się, że żadna to przyjemna perspektywa kończyć zasłużenie czas pracy zawodowej, a ostatnie 5-10 lat żyć w świadomości, że standard życia na emeryturze będzie wynosił 20-30% możliwości finansowych z ostatni pensji, które wpływały na konto - nie brzmi to zachęcająco.

     Plany finansowe na przyszłość powinny skupiać się na tym aby w pierwszej kolejności wyrównać obniżenie zasobności comiesięcznych wpływów w wieku emerytalnym, kolejno podnieść ich wysokość, a kolejno przyspieszyć możliwość dobrowolnego zakończenia czynnej i zobowiązującej pracy zawodowej przed przysłowiową granicą dla wieku emerytalnego - np. w wieku 55 lat. Brzmi pięknie nieprawdaż? Moje plany są ambitniejsze i nie kryję się z tym w miarę możliwości czasowych będę przenosił je na bloga. W zależności od stopnia zainteresowania czy też poczytalności.

Pewnie zadanie sobie pytanie wracając do sensu długoterminowego zobowiązania w okresie 35% życia, ale po co to robić skoro za nieruchomość wartą x muszę zapłacić x + 80%x w postaci odsetek. No właśnie takie pytanie wydaje się logiczne jednakże nie do końca - kluczem do rozwiązania problemu jest to aby mieszkanie pracowało na siebie. To znaczy aby obsługiwało w jak największej części wielkość (statystycznie, bo matematycznie wygląda to ciut inaczej) (x+80%x)/360 - wysokość średniej raty długoterminowego kredytu. No tak ale co to za biznes jeżeli nie zostanie mi z tego ani złotówka, a będę musiał dołożyć jeszcze 10-30% raty. Bym rzekł to złoty biznes albowiem przy minimalnym zaangażowaniu własnych środków finansowych po spłacie 360 rat, gdzie jeżeli nawet wyłożymy 30% tej wartości otrzymujemy prezent w postaci nieruchomości wartej całe 100% oczywiście zwaloryzowanej o 30 letnią inflację. Znowu mogą paść pytania ale przecież to wymaga znalezienia najemcy, pilnowania płatności, drobnych remontów - po prostu zaangażowania - odpowiem tak to prawda i można to rozwiązać na trzy sposoby - zlecić profesjonaliście za wynagrodzenie - przykładowo zabierze 15% wartości czynszu co miesiąc plus dodatkowe koszty wynikające z funkcjonowania nieruchomości, drugi sposób to po prostu zainwestować w siebie i mieć świadomy wpływ na swoją przyszłość, a trzeci klasyczny sposób to jak zawsze ponarzekać i nie zmienić nic w swoim życiu.

Na dziś to wszystko - niedługo myślę, że bliżej jak dalej napiszę kolejną część.

Krzysztof Stosio



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz