środa, 24 lipca 2013

Zara Polska Sp. z o.o. - czyta mojego bloga.

       Stosownie do faktu, iż już w piątek to jest 26.07.2013 roku mam sprawę w Sądzie o której wspominałem kilkukrotnie w sprawie naruszenia dóbr osobistych otrzymałem od spółki Zara Polska odpowiedź na moje pismo procesowe, a w nim ustosunkowanie się do problemu jaki został skierowany do Sądu w związku z całkowitym brakiem zainteresowania w/w spółki.
Przypomnę w czym rzecz, to jest pod koniec 2011 roku pracownicy sklepu Zara Polska Sp. z o.o. odmówili mi udania się z Żoną do części w której znajdują się przymierzalnie uzasadniając to tym, że w sklepie panuje bałagan oraz, że giną rzeczy, a tym samym logiczne jes to że jak ja wejdę z Żoną to będzie panował większy bałagan oraz będzie ginąć więcej rzeczy - stosownie do faktu, że mogły wchodzić inne osoby towarzyszące tej samej płci argument był nietrafiony o ile można nazwać trafioną tak przekazaną treść.

Pomimo wielokrotnych zakupów w sklepach sieci w różnych miastach w różnych porach roku, gdzie zdarzało się, że klientów było znacznie więcej pracownicy, a tym samym spółka nie robiła nigdy problemu (czyli jest to powszechnie panująca normalna praktyka w tej sieci) z wejściem z Żoną. Bezsporne jest to, że każdy klient podlega obowiązkowemu sprawdzeniu przy tarczy "towarowej" oraz otrzymuje numerek z ilością ubrań.
Stan ten, a raczej użyte argumenty przez Zara Polska Sp. z o.o. z odmową wejścia z Żoną oceni niezawisły Sąd w który jak zawsze wierzę, że uwzględni wszystkie argumenty zaistniałego stanu rzeczy.

Jednakże co najważniejsze Zara Polska Sp. z o.o. dołączyła do odpowiedzi notarialne potwierdzone treści z mojego bloga. Jestem pod wrażeniem, że ktoś zauważył i w szczególności podkreślił, że główny opis mojego blogu wskazujący tematykę to jest "Sztuka zarządzania swoimi finansami. Świadome używanie praw jakie posiada każdy konsument w sporach z przedsiębiorcami. Blog umożliwia na przykładach z życia Krzysztofa Stosio czyli moich zapoznać się, że każdy konsument ma możliwość wyagrania w Sądzie z bankiem, ubezpieczycielem. Dodatkowo możliwość poznania mikroiżynierii finansowej, gdzie można w prosty sposób zarobić kilka dobrych złotych."

Dodatkowo Zara Polska wskazuje, że blog stanowi moje dodatkowe źródło dochodu. Zara Polska Sp. z o.o. ocenia mojego bloga nagannie, bo opisuję w nich problemy między innymi z przedsiębiorcami i co gorsza, bo wychodzi na to, że mam zwykle rację, bo kończą się "prawomocnymi wyrokami" wskazując zarazem, że jest naganne z mojej strony iż udzielam takich porad z własnych doświadczeń na swoim blogu.

Odnosząc się do tych twierdzeń to, aż z ciekawości sprawdziłem ile moje dodatkowe źródło potencjalnego dochodu wygenerowało przychodów przyszłych okresów. Przyszłych okresów, bo do czasu, aż nie wystawię rachunku jak sobie życzy serwis Adtaily.pl te pieniądze nie trafią na moje konto.

I tak nadeszła chwila prawdy - w Adtaily.pl czeka na mnie 6,05 zł brutto z tego 1,39 zł brutto w 2013 roku. Uwzględniając fakt, że formalnie button do reklam pojawił się na moim blogu w sierpniu 2012 roku to daje to rewelacyjne źródło "dodatkowego dochodu" ze średnią miesięczną 0,50 zł brutto miesięcznie. Należy jednak zauważyć, że średnia miesięczna w roku 2013 "dodatkowego dochodu" wyniosła 0,20 zł brutto miesięcznie.

Adsense google generuje statystycznie z bloga od 1 do 3 klików miesięcznie o średniej wartości miesięcznej około 0,5 euro czyli około 2 zł. W tym przypadku także nie wypłaciłem ani jednej złotówki więc nadal są to przychody przyszłych okresów.

Idąc dalej tokiem rozumowania Zara stwierdziła wyraźnie, że osiągam dochód z bloga. Zatem przychody z reklam, które to już otrzymałem na konto pokrywają wszelkie koszty związane z blogiem. Bardzo chciałbym aby tak było, ale w życiu nie zawsze chodzi o pieniądze, a jak dla mnie to prędzej o zasady i mam poczucie swego rodzaju satysfakcji jak ktoś pyta się, co zrobić w analogicznym przypadku oraz, że moim przypadkowym czy też regularnym czytelnikom przydają się moje własne doświadczenia.

Wskazuję zatem,  że za samą domenę którą używam do swojego bloga www.krzysztofstosio.pl zapłaciłem już 99,04 zł brutto. Dodawać lub też odejmować każdy potrafi.

Zatem moje "dodatkowe dochody", które to uzyskuję na opisywaniu problemów statystycznego konsumenta wyniosły 30,00 zł (przychody przyszłych okresów) - 99,04 zł (koszty już poniesione) = -69,04 zł tyle to zarobiłem na blogu w ostatnich 12 miesiącach kiedy to reklamy pojawiły się na blogu.

Bezsporne jest, że aby cokolwiek pojawiało się na blogu muszę mieć na to czas, aby to pisać i przygotować myśli lub dokumenty. Bezsporne jest to, że wielokrotnie wskazywałem, iż tego czasu zwyczajnie mi brakuje z racji obowiązków zawodowych, rodzinnych czy też pracy społecznej związanej z uczestniczeniem w imprezach sportowych.

Jestem przygotowany na piątek sumiennie i starannie, dzięki kolejnej odpowiedzi  spółki wiem, że Sąd będze miał pełny obraz stanowiska stron, bo przecież o to w tym wszystkim chodzi. Spór można było rozwiązać dawno temu, wystarczył hm... ludzki odruch. Teraz za to okazuje się, że najważniejszym problemem jest fakt, że piszę na blogu jak radzić sobie w pewnych sytuacjach, gdzie pokazuję, iż faktycznie każdy konsument ma prawo walki o swoje pieniądze, dobre imię, czy też zasady. 
Tak jak wskazywałem wielokrotnie droga sądowa to ostateczność i nikt nie lubi takich rozwiązań, ale czy należy dawać milczące przyzwolenie na pewne praktyki w przypadku, gdy nie ma żadnego zainteresowania aby dany spór w jakikolwiek sposób rozwiązać? Moim zdaniem nie i tego stanowiska będę bronił przed Sądem, który to podejmie decyzję w oparciu o przedstawione przez strony argumenty.

Krzysztof Stosio

1 komentarz: