wtorek, 30 lipca 2013

Sprawa - Zara Polska Sp. z o.o.

       I jestem już po rozprawie w Sądzie Rejonowym w Gdańsku. Krótko i na temat, moje poglądy i roszczenia zostały w całości oddalone. Strona pozwana reprezentowana przez pełnomocnika podtrzymała swoje stanowisko z naciskiem na fakt, że dbała o bezpieczeństwo użytkowników jej sklepu oraz co najważniejsze, że mój blod daje dodatkowe dochody.



Sąd uzasadniając swój werdykt przedstawił pogląd, który ja zrozumiałem w sposób następujący, krzywda była ale nie była na tyle duża, a naruszenie praw poprzez brak wpuszczenia do wydzielonej części szatni chociaż dotyczył tylko płci męskiej i odpowiedzią ze strony pracownika pozwanej, że nie można wejść bo jest bałagan i giną rzeczy był dla Sądu moim subiektywnym przekroczeniem granic ze strony pozwanej.

Jutro albo pojutrze wysyłam wniosek o odpis wyroku z uzasadnieniem i w zależności od tego, co otrzymam na piśmie zdecyduję co robić dalej.

W najgorszym wypadku będę musiał się pogodzić, że subiektywnie odczułem sortowanie klientów, a krzywda była, bo była ale zbyt mała (tzn. że jaka powinna być?) i więcej nie odwiedzę sklepów pozwanej, zresztą na obecną chwilę jest to już oczywiste niezależnie od wyniku końcowego. Dla mnie brak jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony pozwanej na pismo było sporym zaskoczeniem, którego się nie spodziewałem po profesjonaliście w swojej branży.

Odskakując z głównego tematu, klikając po internecie przed sprawą odnalazłem między innnymi taką stronę Kancelarii Radców Prawnych ORŁOWSKA&WSPÓLNICY i artykuł z 10 kwietnia 2013 roku na pewien temat:


Stosując analogię do komunikatów tego typu i podobnych to czy w/w Kancelaria czerpie dodatkowe dochody pisząc o tego typu sprawach? Czy pisząc o czymkolwiek można zarzucić czerpanie komuś dodatkowych dochodów? Jest to także ciekawy temat, Sąd w żaden sposób nie odniósł się do tych wywodów pozwanej.

Każdy może pisać o swoich problemach w sposób obiektywny, owszem mógłbym się zgodzić ze stroną pozwaną, że gdyby za napisanie takiego i takiego tekstu ktoś zapłaciłby mi wynagrodzenie to byłoby to moralnie wątpliwe, ale tak samo co najmniej moralnie wątpiwe jest podejście do zdarzeń jakie miały miejsce 30 grudnia 2011 roku. Podkreślałem i podkreślam, że brak jakiegokolwiek zainteresowania był czymś co negatywnie wpłynęło na całość. Wystarczyło jakieś pismo czy telefon i o sprawie dawno bym zapomniał, a tak pożyjemy zobaczymy.

Krzysztof Stosio


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz