wtorek, 19 lutego 2013

Kilka słów o miesiącu luty.

       Od ostatniego posta upłynęło trochę czasu, jak zawsze mogę napisać, że nie tak to miało być, bo plany były inne co do pisania na blogu. Praca zawodowa i inne obowiązki sprawiły, że nawet na tak przyjemną czynność jakim jest napisanie czegoś kreatywnego nie miałem po prostu weny.

Większość spraw poruszonych zawisła w czasoprzestrzeni i czeka na rozwój sytuacji. W obecnym czasie zakończyłem z sukcesem spór prowadzony w imieniu Teściowej przeciw Getin Noble Bank SA. Temat o którym wspominałem jakiś czas temu - sprawa niby prosta i oczywista zwłaszcza, że pośrednikiem w zawarciu produktu byli "najlepsi" doradcy finansowi w Polsce czyli Open Finance SA.

W czym rzecz. Moja Teściowa podpisała umowę na lokatę na okres 2 lat z gwarantowanym oprocentowaniem 10%. Taka wysokość lokat jeszcze kilka lat temu nie była niczym nadzwyczajnym. Oczywiście był to produkt łączony z jakimś funduszem albo czymś podobnym - sprawa drugorzędna.
"Najlepszy" doradca powiedział, że wszystko jest tak jak być powinno, że 10% za każdy rok ale wypłacane na koniec 2 lat. Doradca popisał i pokreślił na warunkach umowy magiczne cyfry, a Teściowa wpłaciła pieniądze i temat niby się zakończył.
Jednak po kilku tygodniach przyszło potwierdzenie zawarcia lokaty, że owszem jest ona zawarta ale na 6% w pierwszych 3 miesiącach a potem 5,5% czy jakoś podobnie :) Teściowa złożyła reklamację i czekała. Po jakimś znowu czasie przyszło potwierdzenie (bankowe niewymagające podpisu) założenia lokaty na 2 lata o oprocentowaniu stałym 10%. Wszystko było zatem zgodnie z umową.
Oczywiście mając świadomość, że "najlepsi" doradcy czuwają nad sprawą to po okresie zakończenia lokaty, pomimo iż konto do zwrotu zostało wskazane pieniądze nie wróciły na konto następnego dnia lecz po dniach kilkunastu. Niby nie istotna kwestia, ale dlaczego ktoś ma posiadać cudze pieniądze bez stosownego wynagrodzenia.
Po otrzymaniu środków pieniężnych okazało się, że "najlepsi" doradcy z Open Finance SA zadbali o interes Teściowej tak, że środki otrzymała zgodnie z pierwszym potwierdzeniem to jest niecałe 6% za rok. Zakładając, że jest to oczywista pomyłka napisałem pismo i złożyłem w Open Finance SA, odpowiedź uzyskaliśmy ale jakże budującą. Nie mam tego pisma pod ręką, ale brzmiała mniej więcej tak - wszystko jest zgodnie z warunkami umowy zawartymi w regulaminie na stronie xx, a tak na marginesie "najlepsi" doradcy nie odpowiadają za nic, bo oni tylko pośredniczą i nie mogą gwarantować warunków z oferty.
I co można było zrobić po tak otrzymanej odpowiedzi zrobić, a zarazem mając w dłoni bankowy dowód założenia lokaty na warunkach oprocentowania trochę innych niż na jakich wypłacono odsetki.

Przerobiłem pismo i wysłałem roszczenie do Getin Noble Bank SA - dla informacji kwota sporna odsetek po potrąceniu podatku wynosiła około 450 zł więc tymbardziej było warto walczyć o swoje. Bank odpowiedział w czerwcu, że do lipca ustosunkuje się, bo bada sprawę. I to było tyle co bank miał do powiedzenia. Czas leciał, a reakcji brak.

Przygotowałem dla Teściowej pozew i złożyłem w Sądzie, bank po otrzymaniu pozwu zapłacił należność główną i odpisał, że uznaje powództwo w całości. Sprawa się odbyła, bo kwota sporna została zmieniona. Wyrok zapadł 17 stycznia 2013 roku, uprawomocnił się w lutym, teraz zostanie złożony wniosek o nadanie klauzuli wykonalności, a potem największa przyjemność. Czytelnicy co czytają moje przygody domyślają się, co uczynię w interesie Teściowej.

Sprawa wobec Zary nadal czeka, ale ustaliłem, że mam napisać pismo o nadanie klauzuli wykonalności nakazowi zapłaty, bo termin 7 dni na uzupełnienie dokumentacji, który został wysłany 5 grudnia 2012 roku bezspornie już minął. Jeżeli dostanę klauzulę wykonalności będzie to także bardzo istotny sukces walki konsumenta z przedsiębiorcą - dla ciekawostki w tym samym sklepie miałem przyjemność być w poprzedni weekend z racji brania udziału w Biegu Urodzinowym Gdynii razem z udanym debiutem Żony i bez problemu z uśmiechem na ustach pracownicy zapraszali do szatni. Nie spotkałem sympatycznej Pani, która wskazała mi przyczynę odmowy udania się z małżonką do szatni to jest, bo giną rzeczy oraz że panuje bałagan.

Podczas pobytu w Gdynii miałem przyjemność być także na filmie "Lincoln" i zrobił on na mnie olbrzymie wrażenie. Sytuacja polityczna i zarazem światopoglądowa przedstawiona podczas filmu tak bardzo przypominała mi momentami naszą część społeczeństwa o wąskim umyśle i ograniczonym wizerunku świata. Wiadomo film jak film, rola Lincolna bez wątpienia rewelacyjna, pewnie trochę przerysowana, ale jakim musiał on być człowiekem skoro pomijając doradców w zasadzie większość rzeczy robił sam. Przemówienia, listy itp. Jak w tak okrytnym okresie musiał patrzeć perspektywicznie i kierować się dobrem całego społeczeństwa aby walczyć o prawa dla innych.
Tym samym kupiłem dwie archiwalne książki o Lincolnie aby poznać lepiej jego światopogląd, historię i życiorys.

Krzysztof Stosio

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz