poniedziałek, 31 grudnia 2012

Sprawa w toku - naruszenie dóbr osobistych podczas zakupów.

        Wspominałem o tym temacie podczas wskazywania spraw w toku. Sytuacja ma już swoją krótką historię ponieważ od zdarzenia przeleciał już rok i kilka dni.

Tematyczne naruszenie dóbr osobistych o jakie pozwałem spółkę Zara Polska miało miejsce podczas zakupów w jednym ze sklepów spółki w Trójmieście we wspomnianym okresie.

W czym był, czy też jest problem, że zdecydowałem się na tak radykalny krok. Podstawowy problem to brak jakiegokolwiek zainteresowania z "centrali" spółki po wysłaniu wezwania o wyjaśnienia   jak i polubowne rozwiązanie sprawy - takie czynności, a w zasadzie ich brak świadczą nienajlepiej o przedmiotowej spółce. Jak podkreślałem to wielokrotnie wcześniej wszystkie problemy można rozwiązywać szybko i sprawnie na stopie swego rodzaju mediacji, jest to jednak możliwe wtedy kiedy są tym zainteresowane dwie strony.
Punktem zwrotnym była sytuacja jaka mnie spotkała w sklepie to jest zabroniono mi wejścia do wydzielonej części na przymierzalnie (nie chodzi mi o szatnię do przymierzania). Można uznać ale w czym problem - moim zdaniem jest to duży problem w związku z uzyskanym uzasadnieniem osoby pełniącej obowiązki osoby reprezentującej stanowisko spółki.

Wchodząc do sklepu obowiązują mnie bez wątpienia jakieś zasady i co do tego nie mam wątpliwości. Dla mnie bezsporne zasady to takie jakie stanowi prawo. Ewentualnie regulamin sklepu z informacją widoczną przy wejściu lub w innym miejscu z którą można się zapoznać - to jest aby każdy potencjalny konsument miał świadomość czego może się spodziewać w danym sklepie. Bezsporne jest to, że nikt nie może łamać prawa, co do regulaminów nie powinno mieć to miejsca także.

W sklepach Zara nigdy nie było i nie ma (podczas moich wizyt) jakiegokolwiek regulaminu dostępnego dla konsumentów, który ograniczałby równouprawnienie zagwarantowane przez Konstytucję.

Powyższy fakt jest naistotniejszym elementem problemu - bo nikt nie ma prawa ograniczać praw zagwarantowanych.
Kolejnym punktem w problemie było uzasadnienie wspomnianej osoby reprezentującej stanowisko spółki w sklepie. Osoba ta (będąc w danym momencie kierownikiem odmówiła podania danych, które były mi niezbędne w celu powołania się na te dane w korespondencji) w uzasadnieniu zakazu wejścia z Żoną do wydzielonej części, aby to Żona nie musiała pokazywać się przez całym sklepem w ubraniu, które mierzy podała dwa proste powody, które pozwolę sobie wyszczególnić:

- bo w sklepie panuje bałagan,
- bo w sklepie giną rzeczy.

Powyższe uzasadnienie odebrałem jako wniosek, że jak wejdę z Żoną to bałagan będzie większy i ukradnę rzeczy ze sklepu. Zapytałem się kierowniczki czy sugeruje mi, że jestem złodziejem i czy robię bałagan w sklepie - otrzymałem odpowiedź analogiczną do w/w.
Tak zakończona dyskucja była ostatnią formą próby porozumienia się w sklepie spółki.

Po powrocie do domu zastanawiałem się, co z taką sytuacją zrobić i uznałem, że wyślę w/w wezwanie do wyjaśnienia, przeprosin i zapłaty zadośćuczynienia. Brak odpowiedzi zrodził kolejny problem techniczny, który udało mi się rozwiązać dzięki dużyrom prawników w Głosie Koszalińskim i pomocy bardzo symaptycznej redaktorki.
Dzięki temu ustaliłem właściwość miejscową jako Gdańsk (miejsce naruszenia dóbr osobistych) i najważniejszy fakt - możliwość uzyskania zwrotu kosztów dojazdu do Sądu w przypadku wygrania sprawy i konieczności stawienia się w Sądzie na rozprawie.

Obecnie stan faktyczny jest taki, że został wydany nakaz zapłaty wobec Zara Polska Sp. z o.o. w której Sąd nakazał zapłacić za naruszenie moich dóbr kwotę 500 zł.
Czy nakaz się uprawomocni przekonam się pewnie do końca stycznia 2013, bo teraz nadal czekam na formalności.

Sprawa jest dla mnie bardzo ważna. Moim zdaniem zostały naruszone dobra osobiste i Sąd to też potwierdził wydając nakaz zapłaty - ten jednak do czasu uprawomocnienia się nie jest punktem ostatecznym i zamykającym sprawę.

O dalszych losach napiszę.

Krzysztof Stosio

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz