piątek, 2 listopada 2012

Singapur - miasto marzeń.

       Dzisiaj dla odmiany zupełnie inny temat. Po krótce opiszę państwo-miasto jakim jest Singapur, a w zasadzie jego główne zalety, które mi odpowiadają i dla mnie byłoby marzeniem, gdyby nasz kraj podjął podobne działania w celu osiągnięcia podobnych efektów.

       Singapur to wyspa o powierzchni niecałych 693km2. Singapur zamieszkuje ponad 5,3mln mieszkańców, co daje zagęszczenie na poziomie ponad 6,5tysiąca mieszkańców na 1km2. Dla Polska ma lekko ponad 120 mieszkańców na 1km2. 

       Miałem przyjemność być w Singapurze w 2008 roku. Bez wątpienia zrobił na mnie duże wrażenie. Na dzień dobry zupełnie inny prawie tropikalny klimat - w końcu niedaleko równika. Piękne bujne rośliny, a raczej zieleń miejsca przyjemnie bawiły oko człowieka.


Przed lądowaniem uprzedzono nas, że obowiązuje zakaz żucia gumy w Singapurze. Sprawa niby niewielkiego formatu, ale wskazująca na świadomość społeczną władz. Pamiętam jak przekraczaliśmy granicę z Malezją, po jednej stronie bez petów, gum itp, a po drugiej stronie prawie nasze krajowe klimaty.

Czym dla mnie było zetknięcie się z Singapurem, myślę, że w pierwszej kolejności możliwość zaobserwowania jak z niczego można zrobić coś. Kraj, który w zasadzie sam nie ma nic i wszystkie dobra w tym wodę musi importować od między innymi Malezji potrafił stać się potęgą na skalę światową.

Jak słusznie zwrócono nam uwagę podczas wycieczki, to władze Singapuru, a w zasadzie Partia Akcji Ludowej rządząca bardzo długo, bo od roku 1959 w Singapurze wykorzystała wszystkie nadarzające się okazje do rozwoju.

Czytając książkę "Fizyka przyszłości. Nauka do 2100 roku" napisaną przez Michio Kaku natknąłem się właśnie na wzmiankę na temat Singapuru, iż co może dokonać grupa wizjonerów. Głównym problemem po osiągnięciu upragnionej niepodległości przez Singapur była brak chęci osiedlania się na stałe wykwalifikowanej siły roboczej. Rząd rozwiązał ten problem poprzez budowę wielu mieszkań, ale co najważniejsze inwestując w drogi, atrakcje (park itp), szkoły, opiekę medyczną i informatyzację. 
Singapur pomimo, iż jest wielowyznaniowy, jest państwem demokratycznym i nie ma w nim dominującej religii. Dla przykładu podam treść "Ślubowania narodu": "My obywatele Singapuru, ślubujemy jako jeden zjednoczony naród bez względu na rasę, jeżyk czy religię, budować demokratyczne społeczeństwo oparte na sprawiedliwości i równości, aby osiągnąć szczęście, dobrobyt i postęp naszego narodu".
Powyższy cytat zaczerpnąłem z książki, która także wpadła mi w oko "System polityczny Singapuru" napisaną przez Marka Bankowicza. Jest to książka typowa o Singapurze, jednak bardziej z naciskiem na system polityczny niż na wskazanie samego rozwoju z perspektywy lat.

Ogólnie patrząc urzeka mnie fakt, że można zrobić coś dla własnego społeczeństwa. Można osiągnąć dobrobyt kierując się właściwą wizję. Owszem nie oczekuję aby w Polsce ktoś uzyskał podobny efekt, ale sztuka oddzielenia religii od polityki i od finansowania ze strony państwa w sposób pośredni czy też bezpośredni jest dla mnie wspaniałym rozwiązaniem.
Patrząc z perspektywy kilku lat, bo mija już 5 lat kiedy byliśmy w Singapurze, to z chęcią bym poleciał tam znowu na te kilka dni. Dla zaspokojenia samej ciekawości czy coś się zmieniło. Może kiedyś. Dzisiaj koszty biletów do Singapuru to okolice 2000-2500 zł za jedną osobę w dwie strony - bez wątpienia nie jest to mało.

Podstawą kwestią różnicą Singapur od Polski jest to, że tam władza rządzi tak, aby z każdym sąsiadem być w dobrych stosunkach, a najważniejsze aby z każdym robić dobry interes z którego pośrednio mogliby uzyskać coś mieszkańcy. U nas jak to wygląda to wszyscy wiemy.

Krzysztof Stosio



      

2 komentarze: