poniedziałek, 15 października 2012

I po wyborach do Rad Osiedli w Koszalinie - ocena.

       Jest po wyborach, więc należy się kilka słów o tym jak cenne było to doświadczenie :) Zacznę od tego, że dziękuję tym, którzy oddali na mnie głos, bo w sumie było to 31 osób, tylko lub aż. Mając świadomość ile osób było wynikiem agitacji to około 20 zagłosowało bez interwencji.

Osobiście zaobserwowałem pewną prawidłość, co skutecznie wykorzystam za 4 lata. Należy cały dzień stać przed lokalem wyborczym i pikietować do wszystkich, co wchodzą do lokalu. To nie w moim typie :) ale tak to wygląda w praktyce, można też nachodzić ludzi po kościołami po mszy, ale to już totalnie odpada - tak jednak się działo. Można też wozić busami reklamowymi na wybory - kreatywność nie zna granic.
Powyższe to niby nic takiego, ale dla mnie było to przetarcie się ze światem mikropolityki. Wiedziałem, że moje szanse są znikome, ale świat do odważnych należy. Miałem i mam kilka pomysłów, którymi "zaatakuję" nową Radę Osiedla.

Ale mając na uwadze, co było to pewnie nic z tego nie wyniknie, rzec można jak zawsze, no prawie jak zawsze :)

Dodać należy, że aby dostać się do Rady musiałbym mieć 65 głosów, a kandydat o największej ilości głosów zdobył ich 134.

Krzysztof Stosio

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz