wtorek, 7 sierpnia 2012

Forex - inwestycja, spekulacja, gra, hazard - na podstawie własnych doświadczeń.

       Dziś mało pewnie jest osób, które nie widziały reklamy lub nie słyszały o "zarabianiu" na walutach. Najczęściej jest to informacja typu "zarobiłem 200 usd w 10 minut" lub "inwestuj 40000 usd mając 100 usd". Oczywiście w reklamie nikt nie uprzedza o drugiej stronie medalu.

Co jest mianowicie drugą stroną medalu - fakt, że te 200 usd można stracić w 10 minut, a nawet w minutę lub szybciej. Powyższe potwierdza prawdziwość tezy - inwestuj 40000 usd mając 100 usd.

Ale od początku. Walutami zainteresował mnie mój kuzyn w 2004 lub 2005 roku. Wspomniał, że trenuje na demo na walutach u jakiegoś amerykańskiego pośrednika mającego przedstawiciela w Polsce. Tak, tak, kiedyś trzeba było się natrudzić aby mieć konto do "forex-a". Opatrzyłem co i jak i także założyłem demo. Nie pamiętam, czy było tam 10k $ czy 1k $, ale było to banalnie proste, tu klik tam klik i jak nic w ciągu kilku dni skoczyło ponad 20% do góry :) - wniosek nic prostrzego. Wtedy mój młody umysł nie znał jeszcze pewnej różnicy pomiędzy demo a realnym kontem.

Założyłem relane konto, wpłaciłem chyba 500$, albo 200$ już nie pamiętam. Sama wpłata była abstrakcją, tylko PKOBP realizowało takie przelewy do USA, tzn takie informacje wtedy znalazłem. 
Kilka pierwszych godzin handlu jak na złość było ok wzbogaciłem się o prawie 10% kapitału. Nauka kosztowała dużo :) łatwość z jaką rynek dał mi zarobić na pierwszyh trafionych strzałach upewniła mnie, że forex to maszynka do pieniędzy. Niestety rzeczywistość okazała się bardziej brutalna, brak strategii i brak stop losów zemściła się szybko, po tygodniu zostałem przeczyszczony do poziomu 20% kapitału początkowego.

Grałem - spekulowałem - inwestowałem czy też uprawiałem ostry hazard na parach usd/eur i usd/gbp. Cóż mogę powiedzieć na początku dołożyłem do biznesu. Później zainwestowałem w mądre książki o różnych teoriach, wykresach i takie tam niby mądrości, które w skrócie można ująć przedstawiały sprawę tak, że ponieważ naturalną rzeczą jest cykl, to na podstawie takiego wniosku można uważać, że cykle występują też na rynkach finansowych w krótkim terminie i długim. Wszystko sprowadzało się do omówienia historii i na podstawie tego wyciągania wniosków na przyszłość.

Bez wątpienia stałem się mądrzejszy i nauczyłem się stosować stop lossa. Efektem tego było odzyskanie wcześniej straconych pieniędzy.

W między czasie startowałem w konkursach organizowanych przez uczelnie i firmy zajmujące się forex-em. Nawet udało mi się wygrać laptopa za największą stopę w zwrotu w ciągu jednego tygodnia - było to ponad 700%, oraz jakieś drobiazgi za któreś miejsce 6 albo 8 w mniej licznym konkursie.

Zabawa z parami trwała mniej więcej do 2008 roku, potem dałem sobie spokój, więcej czasu pochłaniało mi moje życie zawodowe, a emocje towarzyszące grze nie były warte nerwów, które w nią wkładałem.

Od 2012 roku wznowiłem zabawę, ale mam już przemyślaną strategię, gram na najmniejszych możliwych lotach - BOŚ wprowadził miniloty. Stosuję stop lossy i targety, a czasami stop lossy idące za celem. Z efektu jestem bardzo zadowolony. Stopad zwrotu w tym roku przekroczyła 3%, przy minimalnym zaangażowaniu czasu - bo trwało to raptem 2 tygodnie. Obecnie pauzuję - sprawdzam siebie czy jestem hazardzistą czy też nie :)

Ponoć statystyki są takie, że 90% przegrywa, a 10% wygrywa. I zawsze należy iść z rynkiem, a to jest bardzo mądre zdanie. Wielokrotnie wyrzucał mnie z rynku stop loss i zamiast odwrócić pozycję to patrzyłem jak pipsy lecą w drugą stronę. Ale łatwo wszystko wygląda na demo. Kiedy chodzi o pieniądze umiejętność opanowania emocji i działania jak robot jest niezbędna do perfekcyjnej realizacji obranej strategii.
Owszem z perspektywy czasu mogę przyznać, że można mieć szczęście, ale ile razy ? 2 razy 5 razy czy nawet 10 razy i jeżeli zarobisz tyle pieniędzy, że gra była warta zabawy wyjdziesz i zamkniesz konto to jesteś wygrany, ale jeżeli potem wtopisz wszystko albo większość to co po zarobianych wcześniej pieniądzach :)

Mimo wszystko polecam każdemu dla własnej świadomości jak zmienny jest to rynek. Akcje to śpiochy, a kontrakty to przebudzenie.

Krzysztof Stosio

2 komentarze:

  1. Czesc Krzysiek,
    Moja przygoda z Forexem zaczęła się z dwa lata temu. Jakbym miał pisać o wszystkim to bym musiał spory tekst napisać, więc tylko napiszę: że zanim wypracowałem odpowiednie strategie to zbankrutowałem z 3 razy. Ale się nie poddałem. Od około 10 miesięcy mam przyrost na wypracowanych strategiach.
    Polecam portal myfxbook do śledzenia swoich wyników, kilka moich kont publicznych można zobaczyć na : http://myfxbook.com/members/crashev/

    Nie ma tam obecnie aktywnych, bo muszę chronić swoje strategie i brokerów których używam, dlaczego to też temat na inną bajkę :).

    Ja gram w 99% automatami, to eliminuje zbędne emocje i gapienie się na wykresy.

    Paweł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Pawła,
      Mając świadomość potęgi Twojego umysłu :) wierzę, że systemy o których wspominasz dają stopę zwrotu dodatnią w dłuższym czasie.
      Bez wątpienia pełna automatyka odgórnie ogranicza emocje, a kilka różnych systemów dywersyfikuje możliwości i potencjalnie ogranicza ryzyko straty przy założeniu różnych zmiennych.

      Usuń