środa, 9 maja 2012

Pogryzienie przez psa - istota problemu.

       W związku z faktem, iż kilka lat temu przeżyłem osobiście taką sytuację w tym poście opiszę, co należy zrobić aby móc dochodzić swoich praw (to jak ich dochodzić i czego dochodzić opiszę w innym poście).
Bez wątpienia aby mówić o pogryzieniu, to ktoś musi być pogryziony lub ewentualnie coś czyli nasz zwierzak (pies, kot itp.) inne mienie ruchome (w myśl polskiego prawa zwierzęta są rzeczami). 

Punktem wyjścia jest wina właścicie lub opiekuna psa, który gryzł. Aby dochodzić czegokolwiek należy wskazać osobę od której chcemy czegoś dochodzić. 
Podstawa to:

Art. 77
Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.
Aby w/w uzyskać należy po zdarzeniu lub w trakcie wezwać Straż Gminną, Straż Miejską lub Policję. Obecność w/w gwarantuje sporządzenie notatki, a także najczęściej wystawienie mandatu dla sprawcy zdarzenia. Teoretycznie mandat załatwia problem, bo jest jednoznaczny z przyznaniem się do winy. Tym samym otwiera drogę do dochodzenia roszczeń na drodze cywilnej. Oczywiście w przypadku, gdy pogryzienie jest niebezpieczne dla zdrowia kary mogą być innego rodzaju i nawiązka może być zasądzona podczas sprawy karnej. Jednak takiego wariantu nie przerabiałem tym samym nie mam osobistych doświadczeń i wniosków jak to wygląda.

Co jest ważne po samym zdarzeniu. Bez wątpienia świadkowie o ile tacy byli, należy spisać dane i wymienić się telefonami. Jednak z doświadczenia wiem, że świadkowie w późniejszym czasie nie chcą zeznawać i nie można liczyć na ich pomoc. Tym samym ważna jest dokumentacja zdjęciowa. Miejsce pogryzienia (lokalizacja), aby w sądzie wskazać, jak to wyglądało. Zdjęcia samych ran, zniszczonej odzieży, rannego zwierzaka. Dokumentacja medyczna - osobista, czy od weterynarza. I inne dokumenty, które potwierdzą uszczuplenie czy to wartości materialnych czy też przeżytego stresu.
Powyższe jest niezbędne aby wystąpić o odszkodowanie czy też zadośćuczynienie. Jak w każdej sytuacji, może się zdarzyć, że sprawca jest normalnym człowiekiem i wzywanie formalne będzie zbędne, a tymbardziej kierowanie sprawy na drogę postępowania cywilnego. Nie zmienia to faktu, że w/w dokumentację i tak należy zbierać na przyszłość, bo przecież nie zawsze sprawca czynu wyciąga wnioski nawet jeżeli w pierwszym przypadku zapłaci mandat i pokryje dobrowolnie koszty jakie wskazaliśmy.

Podstawa to:

Art. 431
§ 1. Kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy.
§ 2. Chociażby osoba, która zwierzę chowa lub się nim posługuje, nie była odpowiedzialna według przepisów paragrafu poprzedzającego, poszkodowany może od niej żądać całkowitego lub częściowego naprawienia szkody, jeżeli z okoliczności, a zwłaszcza z porównania stanu majątkowego poszkodowanego i tej osoby, wynika, że wymagają tego zasady współżycia społecznego.
Udowodniona wina oraz podstawa wskazania roszczenia otwiera drogę do dochodzenia swoich praw od sprawcy czyli właściciela lub opiekuna lub solidarnie od właściciela i opiekuna, bo kto inny może wyprowadzać psa, a kto inny może być właścicielem psa.
Krzysztof Stosio www.wkolobrzegu.com.pl

2 komentarze:

  1. Proszę nie wprowadzać w błąd, polskie prawo nie traktuje zwierząt jako rzeczy. Mówi o tym Art. 1. Ustawy o ochronie zwierząt:

    1. Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą.
    Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, co mówi prawo, dlatego powtarzam, że w myśl polskiego (kodeks cywilny, bo taki daje prawo do dochodzenia roszczeń) prawa zwierzę jest rzeczą i nie cierpi, to jest ja jako właściciel i opiekun psa nie mogę wystąpić z roszczeniem za cierpienia swojego psa. Mogę wystąpić tylko o koszty przywrócenia psa do stanu przed pogryzieniem, że tak to brzydko zabrzmi. Też nie byłem w stanie tego zrozumieć, bo także czytałem tą ustawę przed swoim sporem w Sądzie.

      Pozdrawiam

      Usuń