piątek, 27 stycznia 2012

Spór - Poczta Polska S.A.

        Myślę, że prawie każdy z nas narzekał kiedyś na jakość usług świadczonych przez Pocztę Polską S.A., jak to w życiu bywa narzekać każdy może, jednak tylko w niektórych przypadkach mamy prawo złożyć reklamację, a tylko w niektórych z tych złożonych reklamacja jest zasadna, a na koniec kiedy już reklamacja okaże się zasadna możemy liczyć na odszkodowanie ze strony Poczty Polskiej S.A.
        Powyższe wydaje się logicznym i sensownym twierdzeniem, jednakże w przypadku Poczty Polskiej S.A. prawo traktuje konsumentów nierówno. To jest  mamy z góry ustalone kwoty jakiego odszkodowania możemy oczekiwać za niewykonanie poszczególnych rodzajów usług. Wszystkie detale opisuje:

Wyżej wymieniona ustawa precyzuje wysokość odszkodowania w Rozdziale 5. Wydaje się to być oczywiste pomijając kwestię, że takie zapisy naruszają moim zdaniem prawa zagwarantowane przez Konstytucję, ponieważ Poczta Polska S.A. nie ponosi odpowiedzialności tak jak każdy inny podmiot za szkodę w przypadku zasadnego dochodzenia roszczeń wobec w/w spółki.

       Mój przypadek, który tutaj opiszę był pierwszym zasadnym przypadkiem złożenia reklamacji i na chwile obecną ostatnim jaki miałem w swojej karierze wysyłania listów, paczek i kartek. Zdarzyło mi się złożyć kilka reklamacji ale zawsze były niezasadne, bo raptem odbiorcy przypominali sobie, że ktoś odbierał ich przesyłkę za nich. 

26 lutego 2009 roku wysłałem za pośrednictwem Poczty przesyłkę pobraniową na kwotę 345,00 zł za którą to zapłaciłem 11,50 zł. Przesyłka pobraniowa polega na tym, że Poczta zobowiązuje wykonać dwie czynności to jest dostarczyć daną przesyłkę pod wskazany adres oraz pobrać za nią środki pieniężne i przekazać je na wskazane konto bankowe.
Ponieważ adresat nie otrzymał przesyłki dokonałem reklamacji po 14 dniach od dnia wysłania w/w przesyłki. To jest 12 marca 2009 roku. Poczta odpowiedziała w dniu 25 marca 2009 roku, że odpowie do 14 kwietnia 2009 roku.
7 kwietnia 2009 roku otrzymałem odpowiedź, że przesyłka zaginęła i nie wiadomo dlaczego zaginęła, ale zaginęła. Zostało mi przyznane odszkodowanie w terminie 7 dni w wysokości 69,00 zł, to jest kwota 57,50 zł będzie stanowić odszkodowanie za zaginięcie przesyłki, a 11,50 zł zwrot za nadanie przesyłki.

Nie zgodziłem się z takim stanowiskiem, złożyłem odpowiedź w dniu 17 kwietnia 2009 roku, gdzie podtrzymałem swój pogląd na piśmie oczekując pełnej rekompensaty poniesionej szkody. To jest kwoty 287,50 zł oraz zwrotu kosztów nadania, a także wszystkich kosztów pośrednich będących następstwem niewywiązania się przez Pocztę z zawartej umowy oprócz proponowanego odszkodowania.
Odpowiedź otrzymałem w dniu 22 maja 2009 roku z informacją, że Poczta podtrzymuje swoje stanowisko. Pozostała mi zatem ostatnia formalna droga, to jest skierowanie sprawy na drogę postępowania cywilnego.

Powyższe stanowisko wydawało się być logiczne, bo tak stanowił Art. 471 oraz Art. 361 Kodeksu Cywilnego. 29 grudnia 2009 roku złożyłem pozew przeciw Poczcie Polskiej S.A., uiściłem opłatę od pozwu 30,00 zł. Sprawie została nadana sygnatura akt VIII C - upr 211/10 w Sądzie Rejonowym VIII Wydział Cywilny w Koszalinie. W odpowiedzi pozwana napisała, że to co otrzymałem to wszystko czego mogę oczekiwać, bo tak stanowi regulamin Poczty Polskiej SA.

I tutaj wkraczamy w najbardziej interesującą kwestię wspomniany regulamin, na który także się powoływałem, to jest regulamin precyzuje tylko i wyłącznie przesyłkę pobraniową, oraz zasady odszkodowania w przypadku nienależytego wywiązania się z umowy przez Pocztę. Prawo pocztowe o którym mowa na początku posta nie ma nic wspólnego z przesyłką pobraniową tym samym ta przesyłka, co sama pozwana stwierdziła w formie, że regulamin nie jest ogólno dostępny, a aby był wiążący dla konsumenta jakim ja jestem musi być ogólno dostępny tymbardziej, że ogranicza jeszcze bardziej prawa zagwarantowane przez Prawo pocztowe.
Logiczny wniosek jaki należy wyciągnąć był taki, że skoro przesyłka pobraniowa nie jest objęta Prawem pocztowym, a tylko jakimś wewnętrznym regulaminem, który nie jest ogólnodostępny dla każdego konsumenta to odszkodowanie powinno zostać wyliczone na zasadach ogólnych, bo obwarowania zawarte w Prawie pocztowym nie mają odniesienia do przesyłki pobraniowej, a zapisy w regulaminie są klauzulami niedozwolonymi, bo ograniczają jeszcze bardziej odpowiedzialność przedsiębiorcy jakim jest Poczta.
Sąd Rejonowy przyznał mi rację w wyroku z dnia 20 kwietnia 2010 roku, ale częściowo, to jest uznał, że regulamin dotyczący przesyłki pobraniowej mnie nie wiązał, bo nie był on ogólno dostępny. Jednakże odszkodowanie jakie wg Sądu powieniem otrzymać odszkodowanie jak za paczkę pocztową to jest 10 krotność opłaty za nadanie + opłata za nadanie to jest 115,00 zł + 11,50 zł. Tym samym Sąd zasądził dodatkowo 57,50 zł na moją korzyść oddalając powództwo w pozostałej części.
Wystąpiłem o uzasadnienie wyroku. Otrzymałem i ogólnie z ideą samego rozumowania Sądu muszę się zgodzić, bo uzasadnienie zostało przedstawione w sposób logiczny i sensowny pomijając właśnie kwestię dlaczego Sąd uznał, że wysokość odszkodowania ma być liczona jak dla paczki pocztowej, a nie w formie poniższej:
- odszkodowanie za paczkę pocztową priorytetową to jest 10 x 9,00 zł = 90,00 zł
- odszkodowanie za przekaz pocztowy to jest 5 x 2,50 zł + 345,00 zł = 357,50 zł
- odszkodowanie za opłatę to jest zwrot opłaty 11,50 zł
Razem daje to 459,00 zł - 69,00 zł które otrzymałem oraz przyjmując zasadę, że odszkodowanie nie może prowadzić do wzbogacenia się dochodziłem kwoty 334,31 zł.
Uważałem, to za logiczne, że skoro nie mogą być brane zasady przy rozliczaniu odszkodowania za zagubienie przesyłki pobraniowej na zasadach ogólnych, to logiczne jest to, że przesyłka pobraniowa składa się z dwóch usług:
- usługi dostarczenia przesyłki adresatowi
- usługi odbioru należności i przekazania jej dla mnie
Sąd Okręgowy w Koszalinie nadał sygnaturę akt VIII Ca 413/10 i wydał wyrok 24 czerwca 2010 roku, że oddala w całości apelację i nie obciąża mnie kosztami postępowania.
Uzasadnienie wyroku o które wystąpiłem nie przekonało mnie w najmniejszym stopniu. Jednak nie miałem już prawa sam siebie reprezentować i występować do Sądu Najwyższego, co pewnie bym uczynił.
Nauka była cenna, a czas nie został stracony, poznałem dokładnie zasady działania klauzul niedozwolonych i jestem już przygotowany, gdyby w przyszłości zaginęła mi jakaś przesyłka pobraniowa. Teraz mam argumenty, które powinny dać pełne prawo do odszkodowania, ale jak to w życiu wyroki Sądów są niezbadane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz